Strona Główna O mnie zodiakalna: panna lat: 25 spełniam się zawodowo jako: niania studentka: fizjoterapii zainteresowania: snowboard, wspinaczka, literatura, film, salsa Dodaj do Ulubionych Odwiedzam:: wpdn.blog4u.pl koneser-filmowy.blog4u.pl orla.blog4u.pl arashi.blog4u.pl othello.wjo.pl . Linki Księga Pamiątkowa Ksiega Pamiątkowa Dodaj do Księgi Archiwum 2011 Listopad Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Styczeń 2010 Grudzień Listopad Wrzesień Lipiec Kwiecień Marzec Luty Styczeń 2009 Listopad Październik Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń 2008 Grudzień Listopad Październik Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń 2007 Grudzień Listopad Licznik 31902 Moja muzyka o nieufnościEh...tyle myśli kołuje mi się po makówce, ze pewnie w końcu skończy się na krótkiej notce, bo stwierdzę że nie chce mi się tego wszystkiego pisać, a coś mi się wydaje że jak zacznę to nie będę mogła przestać. Może to tylko takie moje małe lęki na rok przed ślubem, a może po prostu taki czas na drobną refleksje nad naszym związkiem?... Problemem jest to, że po tym Daniela kłamstwie przestałam mu ufać bardziej niż sądziłam. Jestem teraz tak w środku zapętlona w swojej niepewności, nieufności i poczuciu niesprawiedliwości, ze nie bardzo wiem jak sobie z tym poradzić. I tak mnie to zżera i zżera jak mały kornik i już sama nie wiem co z tym robić. Chciałabym żeby Daniel zrobił coś takiego żebym znów w niego uwierzyła. Żebym uwierzyła że już mnie więcej tak nie zrani i nie zawiedzie, żebym uwierzyła że moje życie nie będzie kłamstwem i że mężczyzna którego pokochałam jest tym za kogo go uważałam, a tymczasem jak zwykle wszystko idzie nie tak. Ostatnio mieliśmy kłótnie z powodu tego co Daniel miał zrobić, a czego nie zrobił i w efekcie wyszłam na kogoś chorobliwie zazdrosnego i jakoś ciężko mu zrozumieć, ze skoro czuję się niepewnie to i moja zazdrość osiąga trochę inny, wyższy level ( a faktem jest że do tej zazdrości to jak najbardziej miałam powody, więc cieszę się że wyszło jak wyszło bo już przynajmniej mi danielowa nowa "koleżanka" z pracy nie będzie dzwonić po jego 3 dniach nieobecności w pracy i się zamartwiać co też się stało ze go nie widuje). W ogóle ostatnio dzięki przygotowaniom do ślubu i temu, że Oliwer z dnia na dzień coraz fajniejszy się robi moje obawy są skrzętnie ukryte pod radością, ale gdy przychodzi wieczór jak ten, gdy Daniel siedzi w pracy, Oliwer dawno śpi, a ja zamulam przed kompem, to nagle wszystko wychodzi na wierzch. Boję się bo mu nie ufam... I to nawet nie chodzi o zdradę, bo mimo wszystko wierzę że tego by mi nigdy nie zrobił, ale wcześniej nie bałam się o inne rzeczy. Martwi mnie, ze gdyby Daniel miał jakiś problem to będzie mnie wolał okłamywać niż przyznać ze coś jest nie tak, że możemy mieć problemy finansowe, a ja sie o tym dowiem dopiero jak przyjdzie do spłacania jakiegoś kretyńskiego kredytu, albo coś w tym stylu. Boję się że gdyby jemu coś się jednak odwidziało i gdyby stwierdził, że przestaje coś do mnie czuć to mi o tym nie powie tylko będzie mnie okłamywał prosto w oczy aż do zamęczenia. Kiedyś się o to nie bałam, za to teraz... Teraz mam tyle wątpliwości co do jego słów... Martwi mnie to. Nie wiem co z tym zrobić, a on... No nie mogę mu w sumie już więcej zarzucić. Wszystko z jego strony jest normalnie- zachowuje się ok, sex jest super jak zawsze, w domu pomaga i tyle. A mi po prostu chyba brak rozmowy. Takiej szczerej o uczuciach i przyszłości. Kilku słów które by mnie uspokoiły, przytulenia, pokrzepienia i zapewnienia, że już będzie ze mną szczery. Wiem jednak ze do takiej rozmowy nie dojdzie bo musiałabym ją zainicjować, a tego zrobić nie mogę, bo będzie że znów się czepiam. "Przecież ci mówiłem że już cię nie okłamuję"- tyle bym z tego dostała. I wiem ze już mi mówił, jednak chyba na tym etapie moich wewnętrznych rozterek potrzeba mi rozmowy dłuższej niż jedno zdanie i rozmowy którą mi ktoś zaproponuje, żebym nie musiała czuć że się z nią narzucam. Potrzebuję tego czego nie dostanę więc mam nadzieję ze jak się już wypiszę to mi ulży i przejdzie ta chęć pogadania z Danielem. Pisanie zawsze pomagało. Ślub dopiero za 10mies a ja już zaczynam wariować... Ale dobra jest to że nie boję się o siebie. Znaczy- jestem pewna ze Daniel to ten mężczyzna, ten jedyny i ten dla mnie. Kocham go i głęboko wierze, ze odbuduje moje zaufanie do czasu zaślubin, bo inaczej nie wiem co zrobię. Bardzo duży plus dla niego za wytrwałość podczas nauki salsy- na prawdę jestem pod wrażeniem. W ogóle dużo plusów dostrzegam ostatnimi dniami- jak na przykład jego zaradność w różnych sytuacjach i to jak fantastycznym jest ojcem. Akurat mam problem z jego kłamstwem, ale wiem również że to tkwi we mnie i że ktoś inny nie przywiązywałby do tego aż tak wielkiej wagi, a ze ja obiecałam sobie, żę nie pozwolę się nikomu okłamywać ani żyć w kłamstwie i że to jest dla mnie cecha gorsza od zdrady, to już chyba ze mną jest coś nie tak... Zresztą- sama nie wiem. Wiem natomiast że tkwię w błędnym kole. Chce mu znów zaufać, ale ponieważ mu nie ufam ,to nie wierzę w to co mówi, a ponieważ nie wierzę w to co mówi, to nie mogę mu znowu zaufać.... BUUUUUUUUUUUUUUUUU.... Wykańcza mnie to!!!! Wczoraj podczas gry wstępnej całkiem na serio zastanawiałam sie czy on mnie w ogóle kocha ( bo przecież nie okłamuje się osoby którą się kocha), i czy gdyby mnie nie kochał to by się przyznał, a może już do mnie przywykł i jest ze mną z przyzwyczajenia... Eh.... o dupy to wszystko... Po co on mnie w ogóle okłamywał? Tak by było wszystko ok i bym była przeszczęśliwą przyszłą panną młodą i ze spokojem i radością czekałabym maja przyszłego roku. Na szczęście już za tydzień wyjeżdżamy i mam nadzieję że dzięki temu uda mi się ogarnąć chociaż trochę z moim brakiem zaufania i tak powolutku znów będzie coraz lepiej. A z drugiej strony boję się zbyt wielką nadzieję pokładać w tym wyjeździe bo ostatnio gdy tak zrobiłam skończyło się jednym wielkim fiaskiem i w efekcie miałam najgorszy wyjazd w moim życiu. Dobra starczy na dzisiaj. Mam nadzieję że kupi mi to trochę czasu juleczeczka 8/07/2011 23:19:01 [Powrót] Komentuj To odwołaj ślub. Trzeba wiedzieć czego się chce. Pamiętam jak mi kiedyś na blogu jakaś Julka napisała, że jak nie jestem pewien, to żeby nie mieszał w głowie komuś i sobie.. hmm... Ja mam teraz takie podejście do tematu, że bez papierka lepiej. Bardziej zależy, bo zapominasz o podstawowej sprawie... on tez sie może bać, że się rozmyślisz, że znikniesz, że zabierzesz Małego. No kurcze my faceci też się boimy, a co... kto nam zabroni? :) L. 23/07/2011 02:31:39 | brak www IP: 81.190.146.176 |