Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
o nieufności

Strona Główna


O mnie



zodiakalna: panna
lat: 25
spełniam się zawodowo jako: niania
studentka: fizjoterapii
zainteresowania: snowboard, wspinaczka, literatura, film, salsa


Dodaj do Ulubionych


o nieufności

Eh...tyle myśli kołuje mi się po makówce, ze pewnie w końcu skończy się na krótkiej notce, bo stwierdzę że nie chce mi się tego wszystkiego pisać, a coś mi się wydaje że jak zacznę to nie będę mogła przestać.

Może to tylko takie moje małe lęki na rok przed ślubem, a może po prostu taki czas na drobną refleksje nad naszym związkiem?... Problemem jest to, że po tym Daniela kłamstwie przestałam mu ufać bardziej niż sądziłam. Jestem teraz tak w środku zapętlona w swojej niepewności, nieufności i poczuciu niesprawiedliwości, ze nie bardzo wiem jak sobie z tym poradzić. I tak mnie to zżera i zżera jak mały kornik i już sama nie wiem co z tym robić. Chciałabym żeby Daniel zrobił coś takiego żebym znów w niego uwierzyła. Żebym uwierzyła że już mnie więcej tak nie zrani i nie zawiedzie, żebym uwierzyła że moje życie nie będzie kłamstwem i że mężczyzna którego pokochałam jest tym za kogo go uważałam, a tymczasem jak zwykle wszystko idzie nie tak. Ostatnio mieliśmy kłótnie z powodu tego co Daniel miał zrobić, a czego nie zrobił i w efekcie wyszłam na kogoś chorobliwie zazdrosnego i jakoś ciężko mu zrozumieć, ze skoro czuję się niepewnie to i moja zazdrość osiąga trochę inny, wyższy level ( a faktem jest że do tej zazdrości to jak najbardziej miałam powody, więc cieszę się że wyszło jak wyszło bo już przynajmniej mi danielowa nowa "koleżanka" z pracy nie będzie dzwonić po jego 3 dniach nieobecności w pracy i się zamartwiać co też się stało ze go nie widuje). W ogóle ostatnio dzięki przygotowaniom do ślubu i temu, że Oliwer z dnia na dzień coraz fajniejszy się robi moje obawy są skrzętnie ukryte pod radością, ale gdy przychodzi wieczór jak ten, gdy Daniel siedzi w pracy, Oliwer dawno śpi, a  ja zamulam przed kompem, to nagle wszystko wychodzi na wierzch. Boję się bo mu nie ufam... I to nawet nie chodzi o zdradę, bo mimo wszystko wierzę że tego by mi nigdy nie zrobił, ale wcześniej nie bałam się o inne rzeczy. Martwi mnie, ze gdyby Daniel miał jakiś problem to będzie mnie wolał okłamywać niż przyznać ze coś jest nie tak, że możemy mieć problemy finansowe, a ja sie o tym dowiem dopiero jak przyjdzie do spłacania jakiegoś kretyńskiego kredytu, albo coś w tym stylu. Boję się że gdyby jemu coś się jednak odwidziało i gdyby stwierdził, że przestaje coś do mnie czuć to mi o tym nie powie tylko będzie mnie okłamywał prosto w oczy aż do zamęczenia. Kiedyś się o to nie bałam, za to teraz... Teraz mam tyle wątpliwości co do jego słów... Martwi mnie to.  Nie wiem co z tym zrobić, a on... No nie mogę mu w sumie już więcej zarzucić. Wszystko z jego strony jest normalnie- zachowuje się ok, sex jest super jak zawsze, w domu pomaga i tyle. A mi po prostu chyba brak rozmowy. Takiej szczerej o uczuciach i przyszłości. Kilku słów które by mnie uspokoiły, przytulenia, pokrzepienia i zapewnienia, że już będzie ze mną szczery. Wiem jednak ze do takiej rozmowy nie dojdzie bo musiałabym ją zainicjować, a tego zrobić nie mogę, bo będzie że znów się czepiam. "Przecież ci mówiłem że już cię nie okłamuję"- tyle bym z tego dostała. I wiem ze już mi mówił, jednak chyba na tym etapie moich wewnętrznych rozterek potrzeba mi rozmowy dłuższej niż jedno zdanie i rozmowy którą mi ktoś zaproponuje, żebym nie musiała czuć że się z nią narzucam. Potrzebuję tego czego nie dostanę więc mam nadzieję ze jak się już wypiszę to mi ulży i przejdzie ta chęć pogadania z Danielem. Pisanie zawsze pomagało. 

Ślub dopiero za 10mies a ja już zaczynam wariować... Ale dobra jest to że nie boję się o siebie. Znaczy- jestem pewna ze Daniel to ten mężczyzna, ten jedyny i ten dla mnie. Kocham go i głęboko wierze, ze odbuduje moje zaufanie do czasu zaślubin, bo inaczej nie wiem co zrobię. Bardzo duży plus dla niego za wytrwałość podczas nauki salsy- na prawdę jestem pod wrażeniem. W ogóle dużo plusów dostrzegam ostatnimi dniami- jak na przykład jego zaradność w różnych sytuacjach i to jak fantastycznym jest ojcem. Akurat mam problem z jego kłamstwem, ale wiem również że to tkwi we mnie i że ktoś inny nie przywiązywałby do tego aż tak wielkiej wagi, a ze ja obiecałam sobie, żę nie pozwolę się nikomu okłamywać ani żyć w kłamstwie i że to jest dla mnie cecha gorsza od zdrady, to już chyba ze mną jest coś nie tak... Zresztą- sama nie wiem. Wiem natomiast że tkwię w błędnym kole. Chce mu znów zaufać, ale ponieważ mu nie ufam ,to nie wierzę w to co mówi, a ponieważ nie wierzę w to co mówi, to nie mogę mu znowu zaufać.... BUUUUUUUUUUUUUUUUU.... Wykańcza mnie to!!!! Wczoraj podczas gry wstępnej całkiem na serio zastanawiałam sie czy on mnie w ogóle kocha ( bo przecież nie okłamuje się osoby którą się kocha), i czy gdyby mnie nie kochał to by się przyznał, a może już do mnie przywykł i jest ze mną z przyzwyczajenia... Eh.... o dupy to wszystko... Po co on mnie w ogóle okłamywał? Tak by było wszystko ok i bym była przeszczęśliwą przyszłą panną młodą i ze spokojem i radością czekałabym maja przyszłego roku.

Na szczęście już za tydzień wyjeżdżamy i mam nadzieję że dzięki temu uda mi się ogarnąć chociaż trochę z moim brakiem zaufania i tak powolutku znów będzie coraz lepiej. A z drugiej strony boję się zbyt wielką nadzieję pokładać w tym wyjeździe bo ostatnio gdy tak zrobiłam skończyło się jednym wielkim fiaskiem i w efekcie miałam najgorszy wyjazd w moim życiu.

Dobra starczy na dzisiaj. Mam nadzieję że kupi mi to trochę czasu



juleczeczka 8/07/2011 23:19:01 [Powrót] Komentuj



To odwołaj ślub. Trzeba wiedzieć czego się chce. Pamiętam jak mi kiedyś na blogu jakaś Julka napisała, że jak nie jestem pewien, to żeby nie mieszał w głowie komuś i sobie.. hmm...
Ja mam teraz takie podejście do tematu, że bez papierka lepiej. Bardziej zależy, bo zapominasz o podstawowej sprawie... on tez sie może bać, że się rozmyślisz, że znikniesz, że zabierzesz Małego. No kurcze my faceci też się boimy, a co... kto nam zabroni? :)
L. 23/07/2011 02:31:39
| brak www IP: 81.190.146.176