Strona Główna O mnie zodiakalna: panna lat: 25 spełniam się zawodowo jako: niania studentka: fizjoterapii zainteresowania: snowboard, wspinaczka, literatura, film, salsa Dodaj do Ulubionych Odwiedzam:: wpdn.blog4u.pl koneser-filmowy.blog4u.pl orla.blog4u.pl arashi.blog4u.pl othello.wjo.pl . Linki Księga Pamiątkowa Ksiega Pamiątkowa Dodaj do Księgi Archiwum 2011 Listopad Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Styczeń 2010 Grudzień Listopad Wrzesień Lipiec Kwiecień Marzec Luty Styczeń 2009 Listopad Październik Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń 2008 Grudzień Listopad Październik Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń 2007 Grudzień Listopad Licznik 31902 Moja muzyka lekkie przyspieszenie planów :)No i ustalone- ślub w przyszłym roku. Jakoś to tak bardzo spontanicznie wyszło podczas rozmowy z Daniela siostrami ze moglibyśmy nie odkładać tego dwa lata i nagle wszystkim ten pomysł bardzo się spodobał. Nawet salę już mamy wybraną ( i to dokładnie taką jak sobie wymarzyłam- w stylu gospody). Strasznie ale to strasznie się cieszę :D Oczywiście jednocześnie strasznie się stresuję przed rozmową z ojcem. Kiedyś jak wspomniałam o ślubie to mówił że nie ma problemu dla niego itp, ale znam go- DLA NIEGO ZAWSZE JEST PROBLEM! Postanowiłam sobie, że jeśli będę musiała się więcej niż 3 razy kłócić się z nim z powodu dnia który ma być dla mnie jednym z piękniejszych w życiu, to po prostu powiem mu żeby się wypchał swoimi pieniędzmi i wezmę kredyt, a jego na ślub nie zaproszę. Moja siostra powiedziała, ze jak na ojca 3 szanse to baaardzo mało. Zdaję sobie z tego niestety sprawę. Dziwne, że Daniela rodzice, którzy ogólnie nie mają zbyt wiele bez problemu wyciągnęli 2,5tys na zaliczkę za salę i ogólnie nie ma z nimi problemów, a z moim starszym to zawsze wieczna walka i awantury. Eh... Ale to ma być MÓJ dzień i dlatego postąpię egoistycznie jeśli będę musiała. Sukienkę dostaję po siostrze do przeróbki (jeśli się da ją przerobić tak jak bym chciała) i z jednej strony się cieszę, że kasy mniej pójdzie, a z drugiej... Chyba każda kobieta marzy o WŁASNEJ białej sukni... A ja mam nawet jedną upatrzoną... Fakt, ze suknia po siostrze jest piękna i że być może uda się krawcowej ją przerobić na bardzo podobną do tej wymarzonej, więc przystałam na ten pomysł (moja mama wymyśliła), ale gdzieś w głębi mam cichą nadzieję, ze nie da się tego zrobić i będę musiała kupić sobie inną kieckę. Fajnie jest mieć prawie rok na planowanie wszystkiego (datę mamy na maj). Większość osób tego nie rozumie, ale ja z etapu planowania mam na prawdę świetny ubaw! Uwielbiam to! I nie chodzi o to żeby mieć wszystko dopięte na ostatni guzik. Równie dobrze w ostatniej chwili mogę wszystko zmienić i przeorganizować. Chodzi o to, że ja po prostu lubię proces organizowania wszystkiego i wybierania spośród różnych opcji... Lubię poznawać i porównywać, wybierać i odrzucać. Po prostu "lubię to"! W lipcu jedziemy na wesele do znajomego Daniela. Udało mi się jak zwykle upolować super buty i sukienkę w moim ostatnio ulubionym kolorze (fiolet):) Jak ja dawno nie byłam na żadnym weselu... Aż się doczekać nie mogę. A w szkole sesja za pasem, ćwiczenia kliniczne trzeba sobie pozałatwiać i dowiedzieć się wreszcie u tych kretynów co z obniżką za czesne. Ale ogólnie sesja raczej łatwa będzie bo mam same banalne przedmioty, więc chyba nie powinno być problemów. A na koniec zdjęcie małego ( który wcale nie jest już taki mały): juleczeczka 8/06/2011 14:00:51 [Powrót] Komentuj |