Strona Główna O mnie zodiakalna: panna lat: 25 spełniam się zawodowo jako: niania studentka: fizjoterapii zainteresowania: snowboard, wspinaczka, literatura, film, salsa Dodaj do Ulubionych Odwiedzam:: wpdn.blog4u.pl koneser-filmowy.blog4u.pl orla.blog4u.pl arashi.blog4u.pl othello.wjo.pl . Linki Księga Pamiątkowa Ksiega Pamiątkowa Dodaj do Księgi Archiwum 2011 Listopad Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Styczeń 2010 Grudzień Listopad Wrzesień Lipiec Kwiecień Marzec Luty Styczeń 2009 Listopad Październik Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń 2008 Grudzień Listopad Październik Wrzesień Sierpień Lipiec Czerwiec Maj Kwiecień Marzec Luty Styczeń 2007 Grudzień Listopad Licznik 31902 Moja muzyka majówkowoZnów miałam sporą przerwę w pisaniu, ale pogoda piękna to aż szkoda siedzieć w domu przed kompem. Majówka (w przeciwieństwie do wyjazdu na snowboard w zimę ) udała się bardzo fajnie. Były z nami siostry Daniela i moi znajomi i Monisia ze swoimi znajomymi (akurat oni byli baardzo dziwni- nawet na ognisko nie chciało im się pomóc drewna nosić tylko się kisili w swoich pokojach), więc byłą nas wesoła gromadka. Ze wspinaniem trochę kiepsko bo na 5 osób mieliśmy jedną linę więc zanim kolejka wróciła to człowiek się zdążył wynudzić, ale pogoda była spoko, skały piękne i w ogóle pozytyw. Generalnie to ostatnio jakoś wszystko tak dobrze mija. Noc muzeów nam się również udała (zaliczyliśmy nawet Centrum Nauk Kopernika :D ), na uczelni parę przedmiotów już zaliczyłam, dzieciaki trochę dają mi popalić ale jak siedzimy dużo na dworze to później dłużej śpią więc mam chwilę dla siebie. Z kasą za to krucho bo władowaliśmy jej sporo w ogródek (robiliśmy go od a do z ) i nas to uszczupliło finansowo, a tu w lipcu wesele kumpla i wyjazd na mazury więc odłożyć coś by się przydało. Na szczęście sukienkę wylicytowałam odpowiednią po bardzo atrakcyjnej cenie (dzięki Panie za allegro) więc przynajmniej będę miała się w co ubrać bez zastanawiania się co by tu pożyczyć od siostry, bo to ona mnie zawsze wspiera jeśli chodzi o ubiór. No i jakoś to wszystko leci. Z Danielem wszystko w porządku a nawet lepiej- ostatnio nie wiedzieć czemu znów mam na niego ochotę jak na początku związku ( może dlatego ze znów wygląda niemalże jak wtedy bo nowa praca go tak stresuje że jeść nie może ). Sama zaczęłam trochę ćwiczyć w domu- mam kilka filmików na kompie do ćwiczeń i gdy dzieciaki śpią to staram się robić coś dla siebie. Zakwasy później są spore, ale to akurat przyjemne uczucie :) Ah... była jedna bardzo ważna sprawa, która mnie cholernie zabolała i sprawiła ze Daniel stracił w moich oczach i to bardzo dużo. Było to kłamstwo prosto w oczy i to wielokrotne (a dałabym sobie rękę uciąć że prosto w oczy, zapytany Daniel nigdy by mnie nie okłamał), i nie zamierzam go w żaden sposób tłumaczyć, bo tego nic nie usprawiedliwia. Był ból, łzy i bardzo szczere przeprosiny, potem tydzień obchodzenia się ze mną jak z jajkiem i na prawdę nie chcę do tego wracać. Nadal gdzieś w sobie mam to zmniejszone zaufanie i żal do Daniela, ale po prostu próbuję to wyprzeć z pamięci i na ogół mi się udaje. Na szczęście nie chodziło o zdradę bo bym mu jaja urwała, ale przyznaję że miałam ochotę tak porządnie trzepnąć go w łeb. Nie było za to krzyku (co jest bardzo nie w moim stylu), lecz spokojna rozmowa i może dlatego udało się szybko dość do jako takiego porozumienia. Eh...Czy ludzie zawsze muszą kłamać?... Czy jestem jedyną osobą która tego nie robi bo po prostu się tym brzydzi? Owszem- zdarza się czasami minąć z prawdą, ale nigdy nie kłamię zapytana w prost, ani w sprawach istotnych dla rozmówcy. Moje kłamstewka raczej polegają na upraszczaniu sobie rzeczywistości gdy nie chce mi się tłumaczyć czegoś zawiłego- jak np gdy mama pyta skąd mały ma siniaka- "wywalił się", zamiast, "odczepił sobie przyczepkę od traktorka gdy na nim jechał"- po prostu nie chce mi się tłumaczyć jak do upadku doszło i tyle. Ale to co Daniel zrobił przeszło moje wszelkie oczekiwania, i zachwiało jego obraz w mojej głowie. W ogóle zachwiało bardzo wiele i chyba dlatego udaje mi się to nieźle wypierać z pamięci- ot taki sposób samozabezpieczenia się przed bólem i zawodem. Dlatego z czystym sumieniem mogę napisać że jest dobrze w obecnej chwili. Od tamtej pory minęło juz kilka tygodni i przez cały ten czas było nam super więc nie będę po prostu juz więcej do tego wracać. Co do mojej zazdrości o koleżanki z pracy to oczywiście tego nie udało mi się wyplenić (tym bardziej że Daniel zniszczył część mojego zaufania do niego), ale nic na to nie poradzę, więc po prostu staram się przywyknąć i nie okazywać zazdrości zbyt często i zbyt mocno. Ale fakt że czasem coś mi się wymknie Danielowi się dość podoba:"tyle czasu razem, a ty nadal kochanie jesteś o mnie zazdrosna... chyba mnie musisz bardzo kochać" itp. więc najwyraźniej udaje mi się nie przegiąć, lecz okazywać zazdrość w odpowiedniej dawce. Swoją drogą nie wierzę że Daniel mógłby mnie zdradzić, ale świadomość ze jakaś laska może choćby próbować go poderwać sprawia ze mi się włoski jeżą na karku (ot- samica gotowa do ataku :P ). I to by było na tyle. Lecę na dwór bo szkoda słońca na siedzenie w domu :* juleczeczka 30/05/2011 15:05:36 [Powrót] Komentuj |